Loading

czwartek, 13 czerwca 2013

Chateau Miranda - Belgia

Zamek Miranda, popularny wśród osób interesujących się tematyką "Urban Exploration", jak większość zamków posiada swoje mroczne tajemnice.

Przed drugą wojną światową zamek zamieszkiwała rodzina Liedekerke-Beaufort, przed nadejściem nazistów rodzina została zmuszona do opuszczenia swoich włości i ucieczki do Wielkiej Brytanii. Jak relacjonują miejscowi, nie wszystkim udało się uciec a ich udręczone dusze wędrują poprzez długie, mroczne korytarze zamku. Po wojnie posiadłość stała się domem, dla rodzin Belgijskich kolejarzy, to właśnie wtedy zamek zaczęto nazywać "Hałaśliwym". W wiosce znajdującej się niedaleko miejsca w którym zlokalizowana jest posiadłość, udało mi się porozmawiać z miejscowymi, którzy niegdyś mieszkali w zamku.

Według ich relacji, po wysiedleniu rodziny, wydarzyła się tragedia.

W momencie nadejścia Niemców, nie wszyscy byli gotowi do ucieczki, ksiądz świadczący posługi w przy-zamkowej  kaplicy, wiedziony swoją zachłannością, po tym jak rodzina opuściła pałac, postanowił wrócić i zagarnąć to czego nie udało się zabrać pierwotnym właścicielom, niestety w momencie kiedy znalazł się we wnętrzu zamku, został aresztowany przez SS. Żołnierze myśląc, iż posiada on wiedzę o ukrytych skarbach tortrowali go wiele godzin, by wyznał gdzie ukryte są kosztowności. Tortury były tak brutalne, że po uprzednim rozbiciu rzeźby Chrystusa, został przybity do wielkiego krzyża znajdującego się w kaplicy. Jego zwłoki gniły w ukropie upałów, a zanim zostały odnalezione zamieniły się w wiszącą breję, nadpsutego, ludzkiego mięsa, co utrudniało jego identyfikacje.

Plotki głoszą, że w zamku zginęło znacznie więcej osób, głównie wyznania judaistycznego. Relecje mówią o postaci kobiety biegnącej poprzez główną klatkę schodową przy akompaniamencie strzałów, widmowa zjawa biegnie, po czym padając na podłogę rozmywa się w cieniach rzucanych przez olbrzymie okna. W kaplicy zlokalizowanej we wschodnim skrzydle, w miejscu w którym wcześniej znajdował się krzyż, po ścianie spływają strugi krwi, zdarza się też, iż pomimo dnia i znajdujących się w niej okien, wewnątrz panuje nieprzenikniona ciemność.

Osobiście nie doświadczyłem, żadnej nadnaturalnej siły, jakkolwiek zamek nocą sprawie piorunujące wrażenie i każdy jego zakamarek wywołuje irracjonalny strach.










poniedziałek, 23 lipca 2012

Odwrócenie złego oka

Rytuał ma na celu odbić ludzkie złe spojrzenia , uwolnić nas od ciążących nad nami nieszczęść i klątw, jest formą medytacji

Do jego wykonania będziemy potrzebować :

-Symbolu ręki Fatimy
-Dwóch czarnych świec
-Jednej białej świecy
-Soli

Na początek wyłączamy wszystkie elektryczne urządzenia w pokoju by nie zakłócać przebiegu energii . Następnie rysujemy trójkąt u którego podstawy stawiamy dwie czarne świece, a na jego szczycie jedną białą, w środku umieszczamy dłoń Fatimy, palcami skierowaną ku górze, wzdłuż każdego z ramion trójkąta rozsypujemy sól.

Zamykamy oczy siadamy naprzeciw trójkąta i skupiamy swój umysł na tym jak z naszych oczów wypływa struga czarnego światła, uderza w świece a następnie emanuje z dłoni Fatimy ku białej świecy. Za każdym razem skupiamy się na naszych negatywnych emocjach, na wszystkim tym co złe i co nas w owym czasie spotkało. Bo zakończeniu medytacji gasimy czarne świece, a białą pozostawiamy do wypalenia.



czwartek, 19 lipca 2012

Duchy dzieci

Na krótko przed nadejściem Niemców w miejscowościach położonych na dzisiejszych granicach województwa Opolskiego i Łódzkiego wybuchła panika. Ludzie bojąc się iż podzielą los osób z przerażających opowieści o okrutności hitlerowców, masowo popełniali samobójstwa. Okrutność ta nie miała żadnych ograniczeń. Babcia która pochodzi z Radostowa opowiadała mi o dziecku które zostało roztrzaskane na oczach matki o krzyż znajdujący się we wsi, oraz o kobiecie której wycięto dziecko z łona i zaszyto w nim szczura. Bojąc się podobnego losu, matki same często zabijały swe dzieci a następnie popełniały samobójstwo. Podobna historia miała miejsce w połowie drogi z Byczyny do Łubnic, w małym zagajniku przeciętym przez drogę.

Około 20 października 1939 roku jedna z kobiet mieszkająca w małej, dziś nie istniejącej już wsi "Mrówka", obudziła swe dzieci w środku nocy i ubrała w pośpiechu. Zaniepokojona wystrzałami, uciekała wraz z nimi przez pole w kierunku pobliskiej Byczyny, wiedząc że nie ma szans na ucieczkę zatrzymała się we wspomnianym zagajniku. Sięgnęła po nóż i poderżnęła gardła swoim najstarszym dzieciom, niemowlę które niosła na rękach powiesiła na przewieszonym przez drzewo szalu po czym sama podcięła sobie żyły. Tragedia ta przez długi czas pozostawała niewykryta, ciała znaleziono w stanie zaawansowanego rozkładu i pochowano w miejscu w którym zostały znalezione. Dziś groby te są ledwo zauważalne. Przez pewien czas mówiono a duchach dzieci stojących przy drodze z głowami smutno spuszczonymi w dół, bądź przebiegających z jednej strony jezdni na drugą. Ludzie którzy rowerami przejeżdżali obok owego miejsca mówili o płaczu dziecka rozciągającym się pośród ciszy. W strachu przed owymi zjawiskami przez długi czas miejscowi zostawiali na skraju lasku zabawki by uciszyć upiory. Najczęściej były to stare lalki których pozostałości wciąż można tam znaleźć, ich ubrudzone w błocie twarze robią dość upiorne wrażenie. Sam nie doświadczyłem w owym miejscu niczego co można by uznać za nadprzyrodzone, jednak jeśli ktoś lubi atmosferę grozy to z pewnością polecam.




piątek, 27 stycznia 2012

Femme Fatale

Będąc ostatnio w okolicach Zielonej Góry, usłyszałem historie pewnego pubu znajdującego się tuż przy rynku wspomnianego miasta. Pub ten został założony przez państwa D. jeszcze przed rokiem 1920 i obecnie nadal znajduje się w rękach rodziny założycieli. Przez niemalże 100 lat jego wnętrze było odwiedzane przez tysiące ludzi spragnionych dobrej zabawy, jak podaje osoba z którą rozmawiałem bar ten był również azylem dla prostytutek. Z jedną z nich związana jest historia która ściąga do pubu rzesze fanów zjawisk nadprzyrodzonych.

Anita Lawrocka była piękną kobietą świadomą swych wdzięków, lubiła pokazywać się w towarzystwie mężczyzn majętnych i posiadających odpowiedni status społeczny. Najczęściej poznawała ich w owym barze, prawdopodobnie była nikim innym jak luksusową prostytutką. Miała w zwyczaju pojawiać się w koronkowych, prowokacyjnych sukniach, ekstrawaganckich kapeluszach i grubych futrach. Siadała przy barze i wzrokiem polowała na coraz to nowsze ofiary. Nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego że sama nią zostanie. W roku 1925 poznała Nikoleva Rokashev, bogatego rosyjskiego kupca którego szybko owinęła sobie w okół palca, była z nim dość często widywana. Sam Nikolev był opisywany jako osoba porywcza, zaborcza i agresywna. Prawdopodobnie to on był sprawcą tego co stało się nad rankiem krótko przed tym, gdy ciało Anity zostano przypadkiem odnalezione nad małym dopływem rzeki Warty. Widok jaki zastał jeden z rybaków nie należał do przyjemnych, jej włosy były wypalone do tego stopnia iż odsłaniały czaszkę, skóra z twarzy została ściągnięta wraz z powiekami i ustami a zwłoki rozpoznano jedynie po pierścionku który nosiła i strzępach jej nadpalonej sukni. Sprawca nigdy nie został odnaleziony, choć zarzuty skierowano pod adresem jej kochanka, głównie ze względu na jego ciężki charakter oraz to, iż sprawca nie ograbił zwłok zostawiając na oszpeconym korpusie biżuterię która do niej należała.

Niedługo po owym wydarzeniu ludzie bywający we wspomnianym pubie, zarzekali się iż widzieli jej ducha siedzącego jak zazwyczaj przy barze. Czasem znad siedziska na którym spoczywała unosił się dym papierosowy, choć nikt go nie zajmował. Dziś nikt na owym krześle nie siada o ono samo jest ogrodzone i traktowane jako jedna z atrakcji baru, bywa że samoistnie się przewraca choć ludzie oskarżają właścicieli o sztuczki prowokujące te zjawiska i nakręcające biznes. Zjawa była również widywana w lustrze wiszącym przy wyjściu które ze względu na to że często "wybucha" jest regularnie wymieniane.






piątek, 2 grudnia 2011

Zabójstwo w Jaśkowicach

Przy bramie w najstarszej części Byczyńskiego cmentarza katolickiego znajduje się grób małżeństwa z Jaśkowic, które zostało bestialsko zamordowane w 1947 roku. O tej okrutnej zbrodni mieszkańcy Byczyny i okolic długo pamiętali. Jan P. zamieszkał w Jaśkowicach na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej.Prawdopodobnie pochodził z małej wsi znajdującej się pod Olesnem. Mały domek na skraju wsi wybudował o własnych siłach.

2 października 1947 roku jego żona Wiktoria jak codzień wybrała się w odwiedziny do sąsiadki. W jej mieszkaniu przebywał wówczas nieznajomy, który poszukiwał noclegu. Z rozmowy pomiędzy Wiktorią P. a gospodynią dowiedział się, że w pobliskim domu mieszka samotnie starsze małżeństwo. Nocą przez okienko w warsztacie wszedł do domu i siekierą zamordował pogrążonych we śnie państwa P. Po dokonaniu morderstwa dotkliwie okaleczył zwłoki i splądrował dom. Zabrał rower i rodzinne fotografie. Niedługo po tym został zatrzymany w Polanowicach przez straż obywatelską, której podejrzane wydało się zachowanie nieznajomego mężczyzny. Trafił na posterunek Milicji Obywatelskiej w Byczynie, gdzie okazało się, że mężczyzna uciekł z tutejszego aresztu. Trafił tam za kradzież koszuli i dolarów należących do mieszkańców wsi Roszkowice. Milicjantów zainteresowały znalezione przy mężczyźnie fotografie. Udali się w więc do domu państwa P. i dopiero wtedy odkryli zmasakrowane siekierą ciała spoczywające na łóżku, ciała te były rozpłatane przez co trudne w identyfikacji. Zabójca został skazany na karę śmierci. Egzekucję wykonano w styczniu 1949 roku.

Dom rodziny P. był kilkakrotnie zamieszkiwany, dziś mocno zniszczony od kilkunastu lat jest wystawiony na sprzedaż i jak dotąd nikt nie jest zainteresowany jego kupnem. Jak można usłyszeć od osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie domu , dzieje się tak za sprawą zjawisk jakie w nim zachodzą. Podobno jeśli spojrzymy przez okno sypialni naszym oczom może ukazać się widmowa para spokojnie układająca się do snu, tak jakby nie była świadoma tego jakie zło spotkało ją ponad pół wieku temu. Osoby mieszkające dawniej w domu uskarżały się na przejmujący chłód panujący w sypialni i ciche jęki które podobno miały należeć do pary konających staruszków.








sobota, 16 lipca 2011

Duch kobiety z kamienicy

Kiedy wybierzemy się na spacer obrzeżami Kluczborka a dokładnie w okolice starej poczty i ulicy Sybiraków dostrzeżemy starą kamienicę która swoje najlepsze lata ma już dawno za sobą .

W 2006 roku na trzecim piętrze czterokondygnacyjnego budynku po tym jak mieszkańcy złożyli skargę na okropny smród wydobywający się ze wnętrza jednego z mieszkań , znaleziono zwłoki starszej kobiety znajdujące się w stanie zaawansowanego rozkładu , kobieta ta rzadko schodziła na dół z racji podeszłego wieku , nikt też jej nie odwiedzał , więc jej śmierć pozostała nie zauważona . Jako przyczynę śmierci podano upadek podczas wieszania firan . Kobieta uderzyła głową i zmarła w skutku wewnętrznego krwotoku oraz złamań .

Po tym jak zwłoki zostały usunięte , mieszkanie zamknięto i w tym stanie stoi ono do dziś . Mieszkańcy boją się chodzić na wspomniane piętro , podobno z mieszkania słychać odgłosy telewizora , idąc w nocy można zobaczyć światło palące się w mieszkaniu a za dnia niektórzy z lokatorów widzieli ową kobietę kryjącą się za firanką w oknie pod którym została znaleziona , na suficie pod pokojem w którym zmarła pojawiają się plamy krwi bądź czegoś co ją przypomina , malowanie i czyszczenie pomaga , jednakże tylko chwilowo . Historią i zjawiskami dziejącymi się w owej kamienicy zainteresował się miejscowy ksiądz który egzorcyzmował mieszkanie , chcąc uzmysłowić mieszkance że zmarła . To co wydarzyło się podczas egzorcyzmu jest niestety niewiadome , jednak duch kobiety nadal pozostał w miejscu gdzie prowadził swe ziemskie życie . Osoby zamieszkujące mieszkanie obok , sprzedały je i opuściły miasto . Jeśli wierzyć doniesieniom kobieta była również widywana na korytarzu wiodącym do klatki schodowej , która jest nie oświetlona . Objawia się ona na chwilę pod postacią mglistej smugi mającej kształt człowieka po czym zwyczajnie znika . Mieszkańców dręczą koszmary w których pojawia się jej twarz i omany związane z jej obecnością , być może jest to tylko ich siła sugestii bądź histeria jakiej się poddają .



czwartek, 7 lipca 2011

Wzgórze czarownic Byczyna - Nasale

W odległości sześciu kilometrów od Byczyny przy starej szosie zwanej "kasztanową" stoi krzyż . Na ogół wygląda jak wiele krzyży stawianych przy drogach , ma on jednak swoją mroczną historię . Jak podają starsi mieszkańcy Nasal , wsi znajdującej się nieopodal wspomnianego miejsca .
W XV wieku , kiedy procesy o czary sięgnęły swojego apogeum na owym wzgórzu została spalona czarownica , tak naprawdę jej tożsamość została poddana zapomnieniu . Niektórzy twierdzą że była nią dziewczyna mieszkająca samotnie z matką przy dzisiejszej ulicy floriańskiej . Jak mówią podania była zwykłą służką o zniewalającej i słynącej w okolicy urodzie , nie do końca są znane przyczyny jej spalenia . Jak mówi moja rozmówczyni babcia opowiadała jej iż dziewczyna została posądzona o rzucanie uroków miłosnych pod adresem męża kobiety u której pracowała , jak można się domyślić był to tylko dobry sposób na pozbycie się rywalki . Owa kobieta była już w średnim wieku więc prawdopodobnie zazdrościła młodszej od siebie dziewoi , urody jaką była obdarzona . Po procesie w którym jednoznacznie została uznana za winną , została przetransportowana w klatce na wspomniane wzgórze , gdzie w towarzystwie widowni została poddana szykanie i ostatecznie spalona . Podobno jej ostatnim słowem było "Powrócę" . Ludzie bojąc się iż obietnica zostanie spełniona w miejscu gdzie popełniono zbrodnię postawili krzyż , który ma zapobiec rozprzestrzenianiu się mocy diabła . Jak głosi legenda z chwilą gdy krzyż upadnie , diabelskie moce wrócą nad okolicę .

Przejeżdżając ostatnio koło wspomnianego miejsca po godzinie 21 postanowiłem zatrzymać się i przez chwilę rozejrzeć po okolicy . Miejsce znajduje się w sąsiedztwie lasów , co tworzy dość złowrogą i ponurą atmosferę , szczególnie jesienią . Niestety tym razem nie dane było mi doświadczyć zjawisk paranormalnych .
Jednak jak mówi grupa młodzieży która odbywała wycieczki do miejsca "jako próbę odwagi" podczas gdy raz wybrali się do tego miejsca , usłyszeli kroki które coraz wyraźniej zmierzały w ich kierunku . Osoby wracające z miasta pieszo bądź rowerami , kasztanową szosą mówią o silnych podmuchach wiatru od strony krzyża , jęku wydobywającym się spod ziemi , szmerach drzew które oddają wrażenie ludzkiej mowy










Celtycki rytuał spojrzenia w przyszłość

Rytuał odprawiamy podczas pełni księżyca kiedy energia sięga zenitu

Do wykonania rytuału będziemy potrzebować :

1. Srebrnej bądź żelaznej misy
2. Okrągłego lustra
3. Podstawkę pod lustro i misę (może być pień drzewa)
4. Wysuszoną bylica piołun
5. Około litra wody źródlanej


Rytuał odprawiamy na łące bądź leśnej polanie , podczas pełni księżyca w miejscu gdzie nie będzie innego oświetlenia niż światło księżyca i gwiazd .
Misę ustawiamy na pniu drzewa , następnie wkładamy do niej lusterko (tak by odbijały się w nim gwiazdy bądź o ile to możliwe księżyc ) po czym odpalamy za naszymi plecami bylice piołun (pomaga w jasnowidzeniu) . Teraz powoli wlewamy wodę , przymykamy oczy i wyobrażamy sobie jak energia wody łączy się ze światłem gwiazd (może być to wizualizacja jasno niebieskiego światła parującego znad misy )
Teraz patrzymy w przygotowane zwierciadło i wymawiamy słowa :

" O wielka Bogini , matko tego co było jest i będzie , użycz mi swej łaski pozwól wejrzeć w to co się wydarzy , otwórz moje oczy na przyszłość "

Nadal wpatrujemy się w lustro , mogą pojawiać się w nim obrazy bądź sceny . Niektóre osoby widzą te obrazy w swojej głowie zamiast w zwierciadle , by uczynić rytuał bezpieczniejszym można wcześniej użyć rytuału przywołania kręgu który uniemożliwi innym bytom energetycznym przenikanie do naszego ciała .


środa, 1 czerwca 2011

Niedoszła panna młoda

Podczas gdy polska znajdowała się pod zaborami nasilały się nastroje anty żydowskie ze strony Rosyjskiej , czasem przybierały one formę wyjątkowo okrutną . Kiedy młoda żydówka brała ślub z katolikiem bądź wyznawcą religii prawosławnej często była mordowana zanim dotarła do kościoła . Tak było również w historii którą usłyszałem będąc niedawno w okolicach Czastar .

Wszystko zaczęło się od hucznego "kabbalat panim" (Przyjęcia poprzedzającego zawarcie małżeństwa ) . Jak mówi opowieść droga do synagogi do której miała dotrzeć panna młoda biegła wówczas przez las , ubrana w białą suknię , szczęśliwa z powodu tego szczególnego dnia jechała wraz z dwoma osobami karetą do kościoła , niestety nigdy tam nie dotarła .. przebieg wydarzeń nie jest do końca znany , jednak skutki tego co wydarzyło się w lesie były wyjątkowo makabryczne . Ludzie którzy poszukiwali zaginionej znaleźli ją na ścieżce , z wyciętymi genitaliami w roztarganej i ubroczonej krwią suknią, jej twarz była trudna w identyfikacji gdyż skóra z niej została zdarta do kości , a te z kolei pogruchotane ciężkim przedmiotem (prawdopodobnie kamieniem) jedyne co było charakterystyczne i co umożliwiło rozpoznanie zwłok to długie kasztanowe kręcone włosy oraz wspomniana suknia .
Wedle tradycji żydowskiej została pogrzebana w sukni ślubnej nieopodal miejsca w którym ją znaleziono , zwłoki osób które jej towarzyszyły nigdy nie zostały odnalezione a osoby które dokonały tej zbrodni do dziś pozostają anonimowe .
Jak głoszą legendy o świcie można zobaczyć przeprawiającą się karocę , która niknie na końcu ścieżki przy skraju lasu . Podobno we mgle która często okrywa las można dostrzec zarys postaci szukającej swojego ukochanego , który nigdy ponownie się nie ożenił.. Istnieje przekonanie że para która zobaczy karetę bądź co gorsza ową pannę młodą będzie miała pecha w małżeństwie , dlatego miejscowi nowożeńcy raczej omijają felerny las ..




Ścieżka gdzie widywano karotę



Przypuszczalne miejsce znalezienia zwłok oraz pochówku

czwartek, 23 grudnia 2010

Stara cerkiew (chróścin)

Na granicy województw ; łódzkiego i opolskiego , przy krawędzi lasu w odległości jednego kilometra od Chróściskiego pałacu znajduje się niszczejąca cerkiew pod wezwaniem Św. Jerzego zwycięzcy . Przez wiele lat była niszczona przez okoliczną młodzież szukającą za dnia rozrywek . W nocy natomiast mało kto zapuszczał się w jej okolice , mianowicie dlatego że wiążą się z nią dość przykre historie , które trzymają ludzi na dystans . Od początku lat pięćdziesiątych w jej wnętrzu trzymano zwłoki zmarłych którzy dokonywali żywotu w przekształconym na dom starości niedalekim pałacu . Śmiertelność w ośrodku była niezwykle wysoka , a ludzie zarzucali jej personelowi celowe uśmiercanie osób pozbawionych rodziny oraz tych niedołężnych . Pod posadzką cerkwi znajdowały się również zwłoki właścicieli pałacu , które zostały ekshumowane na początku lat dziewięćdziesiątych po tym jak płyty krypty zostały rozbite przez wioskowych poszukiwaczy skarbów .
Za cerkwią znajdował się mały cmentarzyk na którym pochowana została służba oraz wierni . Pierwszą osobą pochowaną na cmentarzu był syn posiadaczy zamku który prawdopodobnie utopił się podczas zabawy na okolicznych bagnach .
To właśnie z nim wiążę się historia nawiedzenia tego miejsca . Wszystko zaczęło się po ekshumacji zwłok jego rodziców , bądź też wcześniej co mogło zostać nie zauważone . Jeśli wierzyć podaniom gdy wybierzemy się wczesnym wieczorem w okolice wspomnianego budynku a raczej małego cmentarzyka ulokowanego zaraz za nim , mamy szanse spotkać chłopca w stroju z epoki , podobno stoi on nieruchomo i patrzy w stronę okien cerkwi , pewien amator fotografii który miał okazję zobaczyć ów chłopca powiedział później że bawił się on w okolicach drzew i nie wzbudzał żadnych podejrzeń następnie podszedł do niego i wypytywał o swoich rodziców , gdyż nie był w stanie ich odnaleźć . Mężczyzna nie był w stanie mu pomóc bo odebrał słowa chłopca jako żart , wtedy popatrzył on smutno i rozpłynął się w powietrzu . Większość ludzi nie miała okazji zamienić z chłopcem słowa , był on widywany jedynie przez parę sekund po czym zwyczajnie znikał .





czwartek, 4 marca 2010

Bunt

W zapuszczonym parku jednej z wieluńskich wsi kryje się pałac którego ruiny pamiętają przewrotne wydarzenia pewniej listopadowej nocy , kiedy kilku miejscowych wieśniaków postanowiło uderzyć na pałac ..

Historia ta rozpoczęła się gdzieś w połowie listopada 1845 roku .
Grupa chłopów uciskana przez miejscowego właściciela ziemskiego Ernsta Graf Von Rittberg , postanowiła zemścić się za lata upokorzeń i ciężkiej pracy nagradzanej jedynie przykrościami . Ów właściciel miał w zwyczaju bicie i upokarzanie swych parobków , przekroczył granicę gdy pewnego dnia zgwałcił szesnastoletnią Annę .
Jej ojciec oraz inni sympatyzujący z nim złapali za widły oraz sierpy po czym zaatakowali nie strzeżony przez nikogo pałac około godziny 23. Gdy Ernest , jego żona Kathia , piątka ich dzieci oraz służba spali nie świadomi tego iż będzie to ostatnia noc w ich życiu ..

Po przekroczeniu frontowych drzwi okazałego wówczas dworu , dwóch z tuzina chłopów weszło po schodach by dotrzeć do sypialni , gdzie niczego nieświadomi małżonkowie wygodnie spali . Według relacji pierwszy zginął Von Rittberg , jego szyja została przebita widłami , następna była jego żona którą najpierw zgwałcono by uśmiercić ją poprzez przecięcie żył na nadgarstkach oraz gardła .
Brutalni zwyrodnialcy nie oszczędzili też dzieci , których pokoje zostały podpalone a drzwi zabarykadowane , ich śmierć była powolna oraz przepełniona niewyobrażalnym cierpieniem .

Podczas tej nocy życie stracił również stajenny , oraz dwie służące . Uratowała się tylko jedna osoba , była nią pokojówka która uciekła oknem wychodzącym na ciemny park , by przepaść w ciemności ..

Wszystkich którzy uczestniczyli w zbrodni powieszono parę dni później

Jak można usłyszeć w relacjach świadków , w ruinach pałacu można dostrzec iluzoryczny ogień w opustoszałych komnatach . Czasem na jesiennych liściach można dostrzec plamy krwi , które wypłynęły z żył byłej właścicielki , podobno nieświadoma tego iż uszło z niej życie wciąż spaceruje po parku ze swoimi dziećmi o spalonych twarzach . Osoby które miały wątpliwą przyjemność zobaczenia śladów ich obecności zazwyczaj umierały we śnie na zawał , być może dlatego że były już w dość zaawansowanym wieku ...











czwartek, 2 kwietnia 2009

Urok miłosny

Jeśli ty kochasz jego , a on tego nie zauważa .. zmień to !

By odprawić rytuał będziesz potrzebował/a

Glinianej figurki
Olejek różany
Własnej śliny
Włos z głowy ukochanego/ukochanej
Różową świecę

Na początek zakreśl na podłodze dwa okręgi mniejszy musi zostać umieszczony w większym
Następnie w kolejności wschód , południe , zachód , północ pomiędzy dwoma okręgami umieść runę "Gebo" (rysunek na dole) . Teraz odpal różową świece i doprowadź od niej kreski od run łącząc je z nimi . Weź ulepioną na podobiznę człowieka glinianą figurkę i umieść w niej włos następnie natrzyj olejkiem i wypowiedz

"Chodź drogi nasze rozłączne są i miłość blokuje jedna ze stron , to pęka ściana między nami od dziś będziesz kochać mnie , mój wybrany"

Spluń na figurkę i opal ją nad ogniem , wizualizując jak płomień świecy rozpala w wybranku miłość do Ciebie (W postaci różowej bądź czerwonej energii )
Na koniec zakop figurkę w pobliżu jego domu i czekaj na efekty

środa, 1 kwietnia 2009

Sprowadzenie nieszczęścia

Jeśli posiadasz wrogów to owy rytuał może pomóc rozprawić się z nimi
Ale uważaj , jeśli uczucie które żywisz do swojej ofiary nie jest nienawiścią bądź jest bezpodstawne , nie powiedzie Ci się a energia wytworzona zostanie wchłonięta przez Ciebie ..
Poniżej stary cygański sposób ..

Potrzebujesz :
3 kolce akacji
Czarnego pentagramu (Pentagram klasyczny odwrócony rogiem do dołu)
6 czarnych świec
Kawałek czegoś co napisała ofiara (Kartka z jej zeszytu , bądź cokolwiek innego)
Zaciemnionego miejsca
Ziemię z grobu osoby zmarłej na jakąś chorobę
Małe kwadratowe pudełko
3 krople własnej krwi (W związku z jej wiążącą mocą )

Rytuał najlepiej odprawiać o 03 w nocy ..
Narysuj pentagram i rozstaw na jego rogach czarne świece , podpalając je zgodnie z ruchem wskazówek zegara . Na dnie pudełka połóż to co napisała ofiara następnie wsyp na to ciernie a na końcu ziemię , teraz zamknij pudełko i ustaw je tak by rogiem było skierowane do dolnego rogu pentagramu . Skrop owy róg własną krwią wyobrażając sobie przy tym jak z każdej kropli wydziera się nienawiść (W postaci czarnej smugi energii ) i uderza w pudełko wdzierając się do środka .Wyobraź sobie to co ma spotkać ofiarę i wizualizuj jak czarna energia ładuje kolce właśnie tym co ma ją dotknąć , teraz myśl o tym jak smuga energii z kolców przechodzi po piśmie do ofiary , wyobrażaj sobie jej dłonie ładujące się tą energią . To byłoby na tyle jeśli coś jest nie jasne piszcie w komentarzach .

Wkrótce uroki miłosne

sobota, 21 lutego 2009

Jak wywolać ducha ?

Opowieści o seansach spirytystycznych ciągną się od zamierzchłych czasów .
Ludzie przywoływali dusze zmarłych w ramach zabawy , desperacji bądź też smutku jaki towarzyszył im po śmierci ukochanej osoby ..

"Zabawy" z przywoływaniem zmarłych są niebezpieczne bywa iż kończą się opętaniem , utratą zmysłów bądź zdrowia ..

Jednak przejdźmy do tematu , jak wywołać ducha ?

Cały rytuał nie należy do skomplikowanych , wystarczy trochę wiary i parę przedmiotów..

Rytuał możesz wykonać sam bądź ze znajomymi (tylko takimi którzy wierzą w duchy!)

Garść ziemi cmentarnej (Nie może pochodzić z czyjegoś grobu)
Ok 1 kg soli kuchennej
5 białych świec
1 czarną świecę
Białą kredę
4 zdjęcia bądź rzeczy należące do osoby którą chcesz przyzwać

Na początek zakreśl kredą pentagram , zgodnie ze wskazówkami zegara
Następnie na każdym z jego rogów ustaw białą świecę , w samym centrum czarną w okół której rozsyp cmentarną ziemię .
W okół zrób krąg z soli , by to co się pojawi nie mogło opuścić kręgu
Następnie ustaw na kręgu po jednym zdjęciu bądź rzeczy zgodnie z kierunkami świata
Gdy krąg będzie gotowy możesz zacząć ..

Jeśli jesteś sam siądź na południe od kręgu , zamknij oczy i wypowiedz słowa

"Gdziekolwiek jesteś cokolwiek robisz , usłysz me wołanie [tu podajesz imię ]
Ponownie przejdź przez rozdzielające światy bramy (Wyobraź sobie jak skrzydła wielkiej bramy umieszczonej pośród ciemności powoli się otwierają ), przyjdź na żądanie krocz wśród żywych ponownie (W tym momencie powinieneś wyobrazić sobie ową osobę stojącą w pomieszczeniu w którym odprawiasz rytuał) Wiem że ponownie głos twój usłyszę odezwij się teraz i przerwij tą ciszę .

Teraz czekaj na znaki , bywają one różne od spadających przedmiotów po przeraźliwy pisk ..
Gdy zacznie dziać się coś złego zgaś czarną świecę i odmów modlitwę do Św.Michała a po chwili wszystko ucichnie , pamiętaj żeby nie opuszczać kręgu soli do czasu gdy nie skończysz !

Nie zadawaj pytań odnośnie przyszłości , totalną głupotą jest wypytywanie o numery w loteriach itd ..
Po skończonym rytuale , zgaś świece w kolejności odwrotnej do tej w której zapalałeś świece .

niedziela, 19 października 2008

Nawiedzony szpital w Oleśnie

Opuszczone sale , sprzęt medyczny który po tylu latach nadal znajduję się na miejscu , szpitalne kartoteki wszystko w takim stanie w jakim znajdowało się dziesiątki lat temu . Dlaczego szpital został opuszczony , dlaczego nic z niego nie zabrano ?
Odpowiedzi na owe pytania zna nie wiele osób ..
Udało mi się dotrzeć do pielęgniarki która kiedyś pracowała w owym zakładzie , oficjalnie szpital został zamknięty ponieważ otworzono nowy , nie oficjalnie jednak dowiedziałem się że dawniej w szpitalu znajdował się oddział dzieci umierających na gruźlicę , pod koniec działalności szpitala wysyłano tam ludzi obłożnie chorych którzy czekali na śmierć gdyż opieka zdrowotna pozostawiała wiele do życzenia .Około roku 1959 zaczęły dziać się dziwne rzeczy , jak można przeczytać w raportach pielęgniarek które znajdują się tam do dziś (Trzeba tylko poprosić mieszkających tam bezdomnych o udostępnienie ;) ) były to odgłosy kroków , przesuwanie się drobnych przedmiotów i dziwne zachowania pacjentów ..
Postanowiłem trochę pozwiedzać , zacząłem od góry .. od dobiegały mnie odgłosy kroków zszedłem na dół ale nikogo nie zobaczyłem wtedy właśnie usłyszałem ten sam odgłos tylko że z piętra wyżej .. znów pobiegłem tam by zobaczyć co się dzieje i znowu nic nie zastałem ..
Szpital robi ogromne wrażenie na przebywającym tam .. poskładane łóżka , telefony , karty pielęgniarskie , prosektorium i kaplica .. budują nastrój grozy ..










środa, 15 października 2008

Witam ponownie

Na wstępie chciałem przeprosić że tak długo nie dawałem żadnego znaku życia , już niedługo znów znajdą się tu historie nawiedzonych miejsc ;)

niedziela, 6 stycznia 2008

Patrząca na horyzont..

Jest 21 październik 1944 roku , II wojna światowa chyli się ku końcu ..
22 letnia kobieta wchodzi na wieżę po czym rozkłada ręce i skacze głową do dołu 20 metrów w dół ..
Co było przyczyną takiego postępowania ? Dlaczego się zabiła ?
Takie padały pytania .. nie każdy znał odpowiedź przynajmniej początkowo ..
Dziewczyna była mężatką , jej mąż walczył na froncie wschodnim ..
Amanda , bo tak miała na imię dziewczyna każdego dnia wchodziła na ową wieżę i wypatrywała na horyzoncie powrotu ukochanego , nigdy nie traciła nadziei na jego powrót .Im więcej dni mijało , tym więcej czasu dziewczyna spędzała na wieży (Niektórzy mówili że spędzała tam nawet dobę!).Niestety gdy żołnierze wracali już do miasta , do dziewczyny doszły najgorsze z możliwych wieści .. Jej mąż zginął od wybuchu bomby .
Nie wytrzymała tego , wspięła się na o wschodzie słońca kamiennymi schodami , i skoczyła , zginęła na miejscu .. niektórzy nawet widzieli jak rozkłada ręce ,ostatni raz patrzy w niebo i skacze ..
Gdy przechodzi się koło wieży (w okolicach 22-30 X) słychać zawodzenie owej kobiety , miejsce to napawa smutkiem i melancholią ,gdy stoi się dość daleko od owego zabytku można czasami dostrzec zarysy postaci która stoi na skraju wieży w rozwiewanej przez wiatr szacie (Schody są obecnie zniszczone, na wieże nie można się dostać nimi)..
Być może to Amanda nadal ma nadzieję , że jej ukochany wróci ..

Image Hosted by ImageShack.us


(Niedługo więcej zdjęć z owego miejsca)

niedziela, 23 grudnia 2007

Zapomniany cmentarz żydowski ..

Jadąc drogą z Kępna do Kluczborka dwa kilometry w stronę Biskupic po lewej stronie na wzniesieniu można ujrzeć fragmenty murów , są to mury cmentarza który powstał tam około dwustu lat temu .. ostatni pogrzeb odbył się tam w roku 1936 , po wojnie cmentarz odszedł w zapomnienie , lecz nie dla wszystkich .. człowiek mieszkający na ulicy zamojskiego w Byczynie odważył się zbezcześcić miejsce spoczynku wielu żydów , wywożąc ze cmentarza kilkanaście marmurowych nagrobków .. Teraz nie wiadomo kto dokładnie tam spoczywa , ani gdzie znajdują się groby ..
Duchy bezimiennych osób obdartych z godności , mszczą się na tych którzy odważą się wejść na cmentarz , popychając ciekawskich ludzi na nagrobki , rzucając kamieniami w plecy ..
Ciekawostką jest również to iż po linii prostej od cmentarza , znajdują się dwa "przydrożne" nagrobki , po wypadkach samochodowych w których łącznie zginęło już 7 osób .. czyżby ingerowały w nich siły z cmentarza ?

Image Hosted by ImageShack.us


Widok od drogi

Image Hosted by ImageShack.us


Pozostałości ceglanego muru od północnej strony

Image Hosted by ImageShack.us


Widok na cmentarz

Image Hosted by ImageShack.us


Mury i nagrobki

Image Hosted by ImageShack.us


Trzy "nienaruszone" nagrobki

Image Hosted by ImageShack.us


Kolejne groby ..

Image Hosted by ImageShack.us


I znowu ..

Image Hosted by ImageShack.us


Widok na cmentarz ..

MAPA !!!!!!

Image Hosted by ImageShack.us



W powiększeniu ! http://img507.imageshack.us/my.php?image=21587362ud6.jpg